To moja siostra, na pewno!

dnia

Z ogromnym wzruszeniem przywitaliśmy i przywieźliśmy naszą Bubę do domu. To moja siostra, na pewno! powiedziała Guta na jej widok. Każdy dzień zaczyna się od przytulania, całowania stópek i adoracji małej siostrzyczki: Ale foka (słodka) Buba! Guta całuje niño, dobrze? Guta stópki ogląda! Guta tuli do Buby. Guta kładzie obok Buby. Guta na kolana Bubę weźmie! Foka Buba, foka Buba! Guta Bubie bajkę opowie! Guta piewa (śpiewa): AAA… Koty dwa szabolule (szarobure) obydwa…

Już od ponad miesiąca mieszkamy z dwoma wspaniałymi dziewczynami w naszym domowym przedszkolu. Bywają momenty, kiedy emocje rodziców, dwulatki, potrzeby maluszka oraz codzienne żmudne aktywności (och, to sprzątanie!&*!!!&%$#) przysłaniają słoneczny horyzont. Ale tak naprawdę jest wspaniale i ciekawe jak będzie rozwijać się ta siostrzana i rodzinna przygoda.

Buba, która ma już swoje imię brzmiące Gaja, urodziła się w szpitalu świętej Zofii. Dołączam do osób chwalących zalety tego miejsca i myślę, że jak rodzić w Warszawie, to naprawdę tylko tam. Personel po partnersku traktuje wszystkich: kobiety czekające na poród, dziewczyny rodzące, pacjentki tuż po porodzie czyli szczęśliwe i zmęczone matki.

W szpitalu dostałam torbę z reklamami maści i kremów, kilkoma pieluchami, poradnikiem laktacyjnym. Na dnie znalazłam książkę Pierwsze wiersze dla…, która przydała mi się w domu, kiedy chciałam znaleźć coś ciekawego do spokojnej zabawy z Gutką. Lekturę, która pozwoliłoby na karmienie Gai i czytanie Gutce, w tym samym momencie.

Książka powstała z inicjatywy Polskiego Instytutu Książki w ramach kampanii społecznej realizowanej przez Instytut: Mała książka – wielki człowiek. Towarzyszy jej poradnik, w którym znalazł się wstęp napisany w poważnych słowach i ciekawy opis korzyści wynikających z czytania od najmłodszego wieku. Czy wiecie, że trzeba czytać noworodkowi?

Redaktorki książki wybrały dziesięć wierszy, dobrze znanych mojemu pokoleniu z wczesnego dzieciństwa. Gutce podobają się najbardziej: Pan Dymek (Anny Kamieńskiej), Lato i Dziwny pies (Danuty Wawiłow), Cień (Ludwika Jerzego Kerna), Psie smutki (Jana Brzechwy) i Kotki (Joanny Papuzińskiej). Pozostałe wiersze także chętnie czytamy, są to: Kołysanka zgadywanka (Wandy Chotomskiej), Idzie niebo ciemną nocą (Ewy Szelburg-Zarembiny), Kotek (Juliana Tuwima) i Dawno już ucichł (Józefa Czechowicza).

Każdy z wymienionych powyżej autorek i autorów ma ciekawą biografię, może kiedyś poświęcimy im osobne wpisy na blogu. Jako dziecko uwielbiałam utwory tych poetek i poetów. Rodzice czytali mi wiersze Danuty Wawiłow, z tomiku pod tytułem: Strasznie ważna rzecz (1978), teraz wiersze te czytam córce. Pięknie zilustrowane przez Teresę Wilbik, dziś nieco zapomnianą, a bardzo ciekawą, autorkę wielu wspaniałych ilustracji dla dzieci.

Wracając do Pierwsze wiersze dla… Gutka fajnie komentuje teksty i momentalnie nauczyła się ich na pamięć. Żywo komentuje niektóre z nich. W reakcji na psie smuteczki opisane przez Tuwima (nuda na podwórku, i w ogóle pies piechotą albo biegnie za rowerem, hulajnogą, samochodem, a człowiek sobie jedzie jak panisko) proponuje: „Misio (w języku Gutki misio to pies) z Gutą ucieka do lasu”. No bo czemu nie porwać psa, skoro mu źle, prawda? Poezje są świetnym materiałem do nauki nowych wyrazów, Gutka od czasu do czasu pyta co znaczą niektóre ze słów, często te abstrakcyjne, na przykład wyraz: potem. Próba wytłumaczenia znaczenia jest fajnym filozoficznym ćwiczeniem gimnastycznym. Pyta się nas co to znaczy: „cicho bądźcie” z wiersza Idzie niebo ciemną nocą. Jeszcze nigdy nie powiedzieliśmy córce żeby była cicho więc trudno jej zrozumieć co to znaczy. Traktujemy to jako nasz rodzicielski pozytywny wyczyn pedagogiczny 😉

Siłą tomiku jest bardziej dobór świetnych wierszy niż opracowanie graficzne. Wierszom towarzyszą ilustracje Ewy Kozyry – Pawlak i Pawła Pawlaka. Autorów tych znamy ze znakomitych atlasów, które podarowała nam Babcia. Technika, którą posługują się rysownicy to wycinanka z tkanin. Obrazy są bardzo czytelne, przedstawiające, nie ma mowy o eksperymencie, o śmiałej zabawie z abstrakcyjną formą, jak na przykład w projekcie Brzechwa, ale małym dzieciom ta prostota i dosłowność się chyba podoba, łatwo odczytują opowieść i jej sens. Dorosłym z kolei wygodnie pokazuje się niezrozumiałe konteksty czy słowa.

Fajnie, że taka inicjatywa powstała i że, w ten sposób, czytanie zostało pokazane jako równie ważne jak higiena noworodka. Przekaz, w formie książki wręczanej na oddziałach położniczych, ma szanse trafić do wielu rodziców. A więc siadamy do książek z naszymi bąbelkami, bonne lecture! 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s