Taniec pająka

Dzień Matki zakończyłam miłą każdemu rodzicowi lampką zimnego białego wina, ratatujem, hummusem i lodami. Celebra Dnia Matki jest ważna. Ale zerknijmy okiem na rozciągającą się od poniedziałku rano do niedzieli wieczorem codzienność. Rok z dwoma małymi domowniczkami na pokładzie, przyniósł weryfikację naszych deklaracji i przekonań o tym, jakimi rodzicami będziemy dla naszych córek. Nie zawsze jest łatwo. Czasem, nawet nierzadko, pomrukujemy pod nosem „Ja zaraz zwariuję!” lub w przypływie irytacji podniesionym głosem oznajmiamy dziecku domagającemu się wody, mleka, makaronu, spaceru, nocnika, szybkiego pocieszenia i rozrywki jednocześnie „Nie jestem robotem! (lub pająkiem albo kombajnem)”.

Byliśmy przekonani, że nie będziemy „typowymi” rodzicami, którzy marzą o tym, aby katapultować się z domu. Okazało się jednak, że nas też dopada pośpiech, stres i zmęczenie. Z pewnością sprawiło to, że jesteśmy bardziej ostrożni w osądzaniu innych rodziców. Na szczęście w tych trudniejszych momentach, kiedy opadną już emocje, śmiejemy się z samych siebie, razem z córkami. Tłumaczymy im dlaczego mówiliśmy niemiłym tonem, a jeśli nie mieliśmy racji przepraszamy.

Mama Filipka, Beata, która mieszka w znakomitej książce Filip i Mama, która zapomniała też biega, krzyczy, tupie, szuka kluczy i zaraz zwariuje. Nawet gorzej, zamienia się w smoka, który zamiast zrobić śniadanie zjada robaki z chodnika, zieje ogniem na prawo i lewo, a także rozdeptuje dzwoniący telefon. Dzięki książce, której autorką jest Pija Lindenbaum, zobaczyć można co się dzieje z przepracowanym, zmęczonym rodzicem, który wpadł w rutynę codziennych obowiązków. Ta doskonała lektura w sposób prosty tłumaczy dzieciom skomplikowane emocje.

Z antropologicznego punktu widzenia transformacja (tutaj: mamy w smoka) jest wyzwalająca. Wcielenie się w zwierzę ma działanie terapeutyczne, nawet egzorcystyczne. Najsłynniejszym przykładem transformacji, opisanej pod koniec lat 50. przez włoskiego etnologa Ernesto de Martino w Ziemi zgryzoty, jest tarantyzm, występujący w południowych Włoszech. To zjawisko religijne, z silną symboliką pająka tarantuli:

I nic bardziej nie pasuje do tego symbolu jak ów pająk, który kąsa i zatruwa
swym jadem, jak ów odważny zamiar utożsamienia się z tym jadowitym pająkiem po to, by się uwolnić od niego w walce, jak ów wojowniczy taniec pająka, w którym motywom melodycznym i figurom tanecznym powierza się zadanie ewokowania kryzysowych osobistych treści, specyficznych cech własnego „pająka”, własnego „ukąszenia”, własnego „jadu”

(Ernesto de Martino, 1971)

Pozytywnej transformacji ze smoków i tarantul, w bardziej przyjazne stwory, życzymy wszystkim Mamom i Tatom!

Lektury:

  • Pija Lindenbaum, Filip i Mama, która zapomniała, przekład z języka szwedzkiego Katarzyna Skalska, Zakamarki, Poznań 2018
  • Ernesto de Martino, Ziemia zgryzoty, przekład z języka włoskiego Wojciech Maruch,
    Książka i Wiedza, Warszawa 1971

Muzyka i taniec:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s