Trzeba zniszczyć te granice!

Wojna w Ukrainie trwa już ponad tydzień i niestety nic nie zapowiada jej szybkiego końca. Wbrew początkowym zapewnieniom atakowane są nie tylko obiekty wojskowe, ale także domy, szkoły, bloki i ulice. Giną dzieci. Wojna jest koszmarem.

Część uchodźców z Ukrainy może znaleźć schronienie u bliższych i dalszych sąsiadów, także tutaj nad Wisłą. Pomoc jaka jest im udzielana, szczególnie ta oddolna, robi wrażenie. Szczególnie w kontekście sytuacji jaka cały czas ma miejsce na granicy polsko – białoruskiej, gdzie wbrew Konwencji Genewskiej nie wpuszcza się uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki. Na tamtej granicy stosowne są wywózki, tam za niemałe pieniądze buduje się mur. Przeczytać o tym możemy na przykład tu. Dla mainstreamowych mediów nie jest to już tak spektakularny temat jak obywatelski zryw w kolorach żółto- niebieskich. Z podwójnymi standardami traktowania spotykają się także osoby uciekające z Ukrainy, szczególnie jeżeli są studentami z Afryki lub Cyganami. Dlaczego?

Gutka już wie, że są dzieci w lesie, i rodziny, które muszą uciekać. Wytłumaczyliśmy jej, że tam, gdzie wcześniej mieszkały jest niebezpiecznie, niespokojnie, są niedobrzy ludzie, którzy im zagrażają i wyruszyły tutaj, żeby znaleźć schronienie. To wystarczy. Nie wdajemy się w szczegóły, i tak ciągle o nich pamięta. Kiedy padał śnieg, pytała się jak dzieci z lasu radzą sobie w taką pogodę. Zdarza się, że spontanicznie pakuje dla nich swoje maskotki. Ostatnio, bardzo przejęta, oddała swojego ulubionego jednorożca.

Dzisiaj wspólnie przygotowywaliśmy kanapki. Dla tych dzieci i ich rodziców, którym udało się przekroczyć magiczną granicę.

Trzeba zniszczyć te granice!

– mówi czasem Gutka

Pokroiliśmy więc pięć chrupiących bagietek na kawałki, skropiliśmy oliwą, posmarowaliśmy humusem i przełożyliśmy sałatą. Do środka powędrowały kawałki suszonych pomidorów, pieczona papryka, oliwki, awokado i ziarenka granatu. Na stole zrobiło się bardzo świątecznie. Guta i Gaja są przejęte, widzą, że robimy coś ważnego. Pomagają nam przygotowywać kanapki i równocześnie się nimi zajadają. Warunkiem włączenia się w naszą pracę są tylko porządnie umyte dłonie. Tak samo ważne jak przygotowywanie kanapek, jest ich pakowanie. Gutka na kartce dopisuje swoje tłumaczenie składu potrawy. Jak mówi, „po litewsku”. Widać, że jest poruszona tym co robimy, ale nie chce dać tego po sobie poznać.

Przedłużający się stan wojny, budowa muru na granicy i ludzie, którzy szukają pomocy, szybko stały się naszą codziennością. Codziennością, na którą jako społeczeństwo nie byliśmy przygotowani. Normalne jest więc to, że pojawiają się różne skrajne emocje i postawy: lęk, entuzjazm niesienia pomocy, niepewność, spadek poczucia własnej wartości, solidarność, ksenofobia oraz wiele innych. Emocje te z czasem będą się zmieniać, szczególnie, że nic nie zapowiada szybkiego końca wojny. O tym jak pomagać, żeby starczyło nam energii na dłużej można przeczytać w ciekawy wywiadzie jaki przeprowadziła Dorota Borodaj z psycholożką międzykulturową Martą Piegat-Kaczmarczyk, o tu. Niech nasza pomoc będzie działaniem uważnym. Dorzućmy się do zbiórki, w miarę możliwości kogoś ugośćmy lub zróbmy kilka kanapek, ale niech będą one przepyszne i z sercem. Nie licytujmy się, niech ta pomoc będzie też czasem rozmowy i refleksji.

W tym wszystkim są także dzieci. Są one mega uważne i świetnie wyłapują nie tylko słowa i opowieści, ale też to jak się czujemy i o czym myślimy. Równocześnie, dopóki nie narzucimy im [my dorośli] swoich uprzedzeń, pozostają otwarte i ciekawe, nie segregują ze względu na kolor skóry, sprawność, wygląd czy język. Doceńmy to, i też spróbujmy się czegoś od nich nauczyć. Nie opowiadajmy o „złych Ruskich” bo w Rosji, są ludzie i środowiska, które od lat protestują przeciwko obecnej władzy. Nie stygmatyzujmy języka rosyjskiego, bo jest to piękny język z piękną kulturą, zresztą spora część uciekinierów z Ukrainy mówi w tym języku.

Z pewnością nasze dzieci zaskoczą nas swoją narracją o wojnie. Nie oceniajmy tego od razu, ale zapytajmy dlaczego tak myślą? A jeżeli pojawi się coś trudnego, namówmy dziecko do rysowania. To wyzwala, otwiera, daje pewną podstawę do rozmowy. Sami też uważajmy na to, co mówimy.

Poniżej kilka linków do grup udzielających pomocy uchodźcom:

  • Fundacja dla Wolności, która ramach swoich działań prowadzi m.in. świetlicę dla dzieci w ośrodku dla cudzoziemców w Dębaku oraz Etnoligę: https://www.fundacjadlawolnosci.org/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s