Podróże małe i duże

Sto nóg stonogi Fruzi przyuważył Jacek, na bibliotecznej półce. A potem dostaliśmy własny egzemplarz (dzięki Jasiu). Bardzo nam się spodobała i stała się pierwszą dłuższą książką, która czytamy w całości i za jednym zamachem podczas wieczornej usypianki albo popołudniowego dolce far nienete. Fenomen stonogi to prosta i fajna historia. Stonoga szuka butów na górskie wycieczki….

Droga do El Cedro

Kilka lat temu mieszkaliśmy na dzikiej wyspie La Gomera. Wchodziliśmy na szczyty tamtejszych gór i wędrowaliśmy graniami, z malutką Gutką. Jedliśmy kwiaty, kaktusy i słodkie ziemniaki. Patrzyliśmy na księżycowy, nierealny krajobraz siedząc na skalnych tarasach. Ćwiczyliśmy jogę na słońcu. Czuliśmy wiatr z Afryki, który poruszał pióropuszami palm. Mieszkaliśmy w dużym domu w El Cedro. Trasę…

Powoli

Z dziećmi idzie się wolniej przez świat. My, rodzice, chcemy biec, ale trzeba przesuwać się małymi kroczkami. Chciałoby się szybko. Przeprowadzka, rozpakowywanie, w końcu coś ogarnąć, posprzątać, napisać CV, poprawić profil na Linkedin, zrobić zakupy, znaleźć nową pracę, zrobić jogę, przejrzeć Vinted. A dzieci chcą inaczej, chcą być w orbicie, być w towarzystwie, być powoli,…

Lato Gai. Mazury Guty

Kiedy w końcu pojedziemy na Mazury? Pyta Guta. Bo trzeba przecież wcześniej, jak co roku, naprawić mercedesa, wypożyczyć hamaxa, z którego w końcu nie skorzystamy, kupić wegańskie sery po drugiej stronie Wisły, nabyć potrzebne kaski i niepotrzebną hulajnogę, która zostanie w Warszawie, podlać ogród, sprzątnąć i zamknąć dom, zabrać za dużo rzeczy, i w końcu…

Punkowy ogród

Wszystko wskazuje na to, że ku przerażeniu przechodniów i uciesze okolicznych (i własnych) dzieci mamy punkowy ogród. To takie zielone miejsce, w którym interweniuje się jak najmniej, tłumaczy w książce „Petit traité du jardin punk. Apprendre à désapprendre” pejzażysta i ogrodnik Eric Lenoir. Na trop książki, która opisuje pozorne zaniechania ogrodnicze, naprowadziło nas radio francuskie…

Upały w moszawie

Trzy lata temu fala upałów zalała Falenicę. Urodziłam wtedy Gutkę. Ależ było ciepło, nie mogliśmy wytrzymać w ubraniach, ani w murach domu, a szczególnie na poddaszu. Na szczęście był ogród. Odwiedził nas wtedy Ariel, przyjaciel z Izraela. Przyjechał pociągiem, przeszedł ulicą Frenkla. Zobaczył trawę, natychmiast zdjął buty i usiadł w cieniu jabłoni. „Tu jest jak…

Taniec pająka

Dzień Matki zakończyłam miłą każdemu rodzicowi lampką zimnego białego wina, ratatujem, hummusem i lodami. Celebra Dnia Matki jest ważna. Ale zerknijmy okiem na rozciągającą się od poniedziałku rano do niedzieli wieczorem codzienność. Rok z dwoma małymi domowniczkami na pokładzie, przyniósł weryfikację naszych deklaracji i przekonań o tym, jakimi rodzicami będziemy dla naszych córek. Nie zawsze…

Nasz protest!

Po trzech miesiącach masowych protestów dzisiaj ponownie wychodzimy na ulicę oburzeni łamaniem praw kobiet, bez strachu przed wirusem i policyjnym gazem. Lokalnie zaprotestowaliśmy wywieszając hasła i plakaty na ogrodzeniu. Poczuliśmy super moc i wsparcie kiedy sąsiedzi (i to niejedni) także wywiesili czerwone błyskawice strajku kobiet. Czy Państwo nie boją się żeby to wisiało? zapytał pewien…

Nogi na płozy!

Nasza falenicka wydma zaroiła się od narciarzy i dzieci na saneczkach jak pocztówka z zimowym Central Parkiem. Powiewają kolorowe szaliki i pomponiaste czapki, słychać śmiechy i chrobot plastikowych ślizgopojazdów, jabłuszek i skuterów z plastiku. Dzieciaki z pąsowymi policzkami mkną w nieznane na klasycznych oldskulowych sankach. Roczniaki wożone w drewnianych saniach, opatulone, markotne i zadziwione, leżą…

Mazury Guty

Od prawie trzydziestu lat wakacje spędzamy w poniemieckim magazynie zbożowym. Na szarym, drewnianym szalunku magazynu rysują się niewyraźne litery układające się w napis: Getraide. W miejscu tym, przez lata, gromadziliśmy rzeczy niczym w wielkim archiwum pamięci rodzinnej, lokalnej i międzynarodowej. W zielonej szafie zamykanej na kłódkę trzymamy stare listy i notesy. W pudełkach rodzice poskładali…